sobota, 31 grudnia 2011

2012 – gry na horyzoncie

Rok się kończy, nadciąga czas podsumowań, zestawień, raportów.
To jednak pozostawiam już innym, ponieważ uważam, że najciekawsze dopiero przed nami.
W związku z tym wybiegam wzrokiem w przyszły rok i sprawdzam nadciągające produkcje.
Zapowiada się wiele ciekawych tytułów, a z racji ich ilości skupię się na razie na pierwszym kwartale 2012.
Poniżej prezentuję zestawienie najciekawszych moim zdaniem wydawnictw na ten okres:

Soul Calibur V



Coś dla miłośników tłuczenia się orężem wszelakim i niewiarygodnych ewolucji wykonywanych wraz z ową (często o przerośniętych gabarytach) bronią. Wracają postaci znane z poprzednich części, pojawiają się też nowe, a z cienia na gościnne występy wyłania się sam Ezio Auditore z Assassin’s Creed.

Neverdead



Co powiesz na przebijanie się przez hordy demonów ostrzeliwując się z pukawek? Było… Co powiesz na interakcję z otoczeniem i wykorzystywanie go w walce? Też było… A może w ramach przystanku rozwiązałbyś jakąś łamigłówkę?  Również było…
A może tak walczyć z urwaną ręką, nogą, a nawet głową? Brzmi lepiej. Smaczku dodaje ścieżka dźwiękowa przygotowana przez Megadeth. Zapowiada się ciekawie.

Final Fantasy XIII-2



Saga trwa. Dwie nowe postaci, nowe lokacje, stare lokacje w nowym wydaniu oraz wszystko to, za co można lubić FF. Fanów serii nie ma co namawiać. Czy ta część zdobędzie nowych ?

Darkness II



Jackie Estacado powraca, a wraz z nim tytułowa Ciemność. Byt, który okupuje ciało bohatera otrzymał nowe możliwości jak np. ciskanie w przeciwników różnymi przedmiotami, osłonę bohatera innymi elementami otoczenia. Wracają też Darklingi, które zyskają nowe możliwości (np. będą mogły przebijać się przez ściany, wiercić otwory itp.) Przyprawiający o ciarki głos będzie nam szeptać do ucha już w lutym.

Inversion



W tej produkcji Namco przyjdzie nam zmierzyć się z dużą liczbą przeciwników, których będziemy musieli eliminować za pomocą broni palnej i nie tylko. Ciekawie zapowiadają się sekwencje w obszarach o zerowej grawitacji, której brak będzie nam przeszkadzał ale też i otwierał nowe możliwości eliminacji wrogów. Produkcja okraszone futurystyczną otoczką zapowiada się ciekawie.

Kingdoms of Amalur: The Reckoning



Jeżeli weźmiemy projektanta gier z serii Elder Scrolls, autora uznawanych tytułów fantasy oraz twórcę komiksowego Spawna otrzymamy ww. tytuł. Nazwiska Ken Rolston, R.A Salvatore oraz Todd McFarlane raczej nie pozwolą przejść obojętnie obok tego RPG z elementami akcji(tudzież gry akcji z elementami RPG).

Binary Domain



Strzelanina. Niby tylko tyle, ale jak zapowiadają twórcy podczas gry będziemy również wydawać rozkazy innym członkom prowadzonego przez nas oddziału (również głosowo), a nasze popisy oraz decyzje będą rzutować na nasz wizerunek w oczach podkomendnych.

Twisted Metal



Ach jak przyjemnie, kiedy można bezpośrednio udowodnić komuś dlaczego moja fora jest lepsza. Szczególnie, że pojazd jest opancerzony, uzbrojony, a kierowca żądny wrażeń. Czy Twisted Metal owe wrażenia zapewni przekonają się posiadacze PS3 już w lutym.

Asura’s Wrath



Gra mocno osadzona w wierzeniach azjatyckich jawi się jako ciekawy przedstawiciel kategorii Action Adventure. Jako dodatkową ciekawostkę warto wspomnieć możliwość kontroli nad postacią podczas przerywników filmowych, co ma mieć wpływ na rozgrywkę.

Syndicate



Dawno, dawno temu była sobie gra Syndicate. Grało w nią bardzo dużo osób. EA doszło do wniosku, że remake tej gry również przyciągnie sporą liczbę graczy. A przecież któż nie kocha cyberpunka? Tytuł zapowiada się smakowicie.

SSX



Kolejna reaktywacja na liście. Producenci gier klimatami snowboardowymi nas nie rozpieszczają, ale mam nadzieję, że ten tytuł zaspokoi wszelkie apetyty. Czekam z niecierpliwością.

Ghost Recon: Future Soldier



Ponownie mamy do czynienia z kontynuacją. Przy kolejnym tytule spod znaku Toma Clancy’ego jest kilka ciekawostek wartych wspomnienia. Fabuła ma się nieco różnić w zależności od platformy, na której przyjdzie nam grać. Produkcja ma również wspierać obsługę kontrolera Kinect podczas modyfikowania uzbrojenia oraz walki.

Mass Effect 3



Czy Shepard uratuje ziemię? Czy pokona Żniwiarzy? Czy fabuła będzie tak wciągająca jak w poprzednich częściach? Czy Bioware zrobi grę, o której będzie mówić się latami? Jak będzie się grało za pomocą Kinecta? Na te i na wiele innych pytań odpowiedzi poznamy już w marcu.

Ridge Racer Unbounded



Wyścigi z serii, która rozpoczęła jazdę na pierwszym Playstation. Producent obiecuje rozbudowany system zniszczeń aut oraz możliwość projektowania tras.

Street Fighter X Tekken



Ryu kontra Kazuya! Yoshimitsu kontra Guile! Konfrontacje wzbudzające ciekawość, nieprawdaż? Podane w „oszukanym” 3D a’la Mortal Kombat. Czy i tutaj to rozwiązanie odniesie sukces?

Ninja Gaiden 3



Ryu Hayabusa powraca aby upuścić więcej krwi. Wyprowadzić więcej kombosów i upuścić więcej krwi. Pokonać więcej przeciwników i upuścić więcej krwi.
Czy poziom trudności będzie tak samo mocno wyśrubowany jak w dwójce przekonamy się na wiosnę. No i upuścimy więcej krwi.

Resident Evil: Operation Racoon City



Czy stęskniliście się za mordowaniem zombiaków? Jeśli tak, to Resident Evil na pewno Was zainteresuje. Capcom obiecuje na marzec dużo strzelania w Mieście Szopów.

Sniper: Ghost Warrior 2



Tytułu nie trzeba specjalnie przedstawiać, gdyż produkt jest rodzimy. Czym Ghost Warrior 2  będzie różnił się od pierwszej części i jak będzie się sprzedawać przekonamy się na wiosnę.

Dragon’s Dogma



Capcom raczy nas kolejnym tytułem. Tym razem akcja toczyć będzie się w świecie fantasy, w ktorym będziemy mogli zmierzyć się z kreaturami różnej maści i wielkości. Na niektóre z nich będziemy mogli się nawet wspiąć i kontynuować walkę. Czy my już tego nie znamy? Filmy prezentują się całkiem nieźle.


To tyle, jeśli chodzi o wybrane tytuły na pierwszy kwartał 2012.  Nie da się ukryć, że lista jest okazała.

Konia z rzędem temu, kto odpowie na pytanie – skąd znaleźć czas na wszystkie?

Propozycje na późniejsze kwartały przedstawię później, tymczasem życzę wszystkim szampańskiej zabawy, a w nowym roku spełnienia przynajmniej jednego życzenia J

Bugów w grach ciąg dalszy

We wcześniejszym tekście opisałem kilka błędów pojawiających się w (jeszcze) tegorocznych superprodukcjach.
Dołącza do nich Dead Island, który może nie spoczywa na tej samej półce co Uncharted 3, ale w skali krajowej można tytuł ten spokojnie zaliczyć do grona dużych wydawnictw.

Otóż do jednego z najtrudniejszych przeciwników w grze należą … schody.

Zerknijcie:




Błąd pojawia się w różnych lokalizacjach, a sądząc po ilości filmów na YT, które go dokumentują, nie jest kłopotem rzadkim. Jedynym ratunkiem w tej sytuacji jest restart punktu kontrolnego.

Wbrew wszelkim pozorom to może być jednak element podnoszenia realizmu gry przez jej twórców. Wygląda na to, że na Dead Island krew może zalać Cię dosłownie.

sobota, 19 listopada 2011

Partactwo producentów gier. Czy to ja się czepiam?

Czy wyobrażaliście sobie kiedyś jak to jest kupić ferrari i zastanawiać się dlaczego jeździ wolno albo nie chce zapalić? Zapewne nie.
Może kupiliście kiedyś toster i po podłączeniu do gniazdka elektrycznego wyjęliście z niego chleb spalony na węgiel, albo nie wyjęliście go już w ogóle?
Może kupiliście kiedyś książkę, której nie dało się przeczytać?
Też nie?
A czy kupiliście kiedyś grę, która na skutek niedopracowania nie działała, bądź działała w sposób urągający wszelkim zasadom przyzwoitości?

Zdaję sobie doskonale sprawę jak czasochłonnym, skomplikowanym i kosztownym procesem jest stworzenie gry. Do tego, stopień trudności rośnie jeśli program ma trafić na tzw. wyższą półkę.

Aby gra mogła się tam znaleźć, deweloper musi zadbać o odpowiednią oprawę graficzną, muzyczną i fabularną.

Dlaczego nie jest w stanie zadbać o to, aby gra działała poprawnie?

Co boli jeszcze bardziej, nie tyczy się to produkcji wykonanych przez małe czy niedoświadczone studia. Mówimy o starych wyjadaczach, mających na swoim koncie hity,  nieraz kamienie milowe elektronicznej rozrywki.

Porównanie do ferrari kilka akapitów wyżej nie jest przypadkiem. Kupując grę, będącą szumnie nazwanym blockbusterem, reklamowanym na wszelkie możliwe sposoby, wydając na nią powyżej dwóch stów klient ma prawo oczekiwać, że otrzyma pełnosprawny produkt o wysokiej jakości.
Powyższe w moim mniemaniu każe oczekiwać od produkcji typu Uncharted 3, Rage, czy Battlefield 3 nieco więcej.
Rzeczywistość bywa niestety z goła odmienna.


Taki Uncharted 3 na ten przykład. Reklama w TV jest, marka zbudowana przez poprzednie, rewelacyjne części jest, znani aktorzy wynajęci do dubbingu są… A studio, z takimi tradycjami pozwala sobie na puszczenie do sprzedaży produkt, który potrafi się nie uruchomić..
Problem nie jest mały, na forum Naughty Dog pojawia się coraz więcej wpisów informujących o naprawdę różnorakich kłopotach z grą. Program nie odtwarza muzyki, zacina się, potrafi wyłączyć konsolę (SIC!), nie pobiera aktualizacji. Problem pojawia się na różnych modelach konsol, z różnymi konfiguracjami firmware`u….




Rage. Wielki powrót ID Software do krainy gier. Studia, które przecierało szlaki w strzelaninach 3D. Studia, które stworzyło grę, będącą prekursorem gatunku, który niegdyś nie nazywał się FPS, a od nazwy tej gry – klonami Dooma. Czekasz na ich grę tyle lat, a
Rage w wersji PC robi na dzień dobry niespodziankę w postaci wolno doczytujących się tekstur, co sprawia wrażenie jakby gracz poruszał się po świecie atakowanym przez termity, wyjadające dziury w otoczeniu.



Zobaczcie sami:

Łatka już zatkała wszystkie dziury, ale nie ukrywajmy, że nie wygląda to dobrze. Nie wygląda nawet poprawnie.


A taki Battlefield 3? Strzelanina ostateczna, prawdziwe przeżycia z pola walki, hiperrealistyczna grafika… Wszystko jest, ale o problemach z połączeniem, notorycznym zawieszaniem się, czy błędami zamykającymi program nikt nie mówi.

Zresztą polecam choćby ten filmik:


Powyższe wideo przedstawia mniejsze wpadki w grze, ale jest na tyle zabawne, że nie mogłem się powstrzymać, żeby go nie umieścić.
Wspomniane problemy dotyczą wersji na PC, miażdżącej ponoć uboższe wersje konsolowe.

Co jeszcze ciekawsze – największy problem BF3 jest bardzo podobny, do tego co przechodził na początku BF2. Panowie z Dice – wstydźcie się.
Czy nie można uczyć się błędach?

No cóż, może się czepiam, ale myślę, że czułbym się lepiej i obdarzyłbym większym zaufaniem producentów, którzy poważnie podchodzą do klienta. No bo jak to ma być, że zamiast poradników opisujących jak przejść dany poziom częściej można znaleźć poradniki pokazujące jak grę w ogóle uruchomić?



Nie wiem, może się czepiam, ale myślę, że czułbym się lepiej i obdarzyłbym większym zaufaniem producentów, którzy poważnie podchodzą do klienta. No bo jak to ma być, że zamiast poradników opisujących jak rozwiązać jakąś zagadkę częściej można znaleźć poradniki pokazujące jak grę w ogóle uruchomić?

środa, 5 stycznia 2011

DEAD SPACE

Ishimura jest łamaczem planet. Wielki skurczybyk, kilka olbrzymich pokładów, między którymi kursuje kolejka. Można się na nim pogubić. Od jakiegoś czasu zerwał się z nim kontakt. Żeby sprawdzić co się dzieje, wysyłają małą krypę z obsadą inżynierską. W sumie, kto by się spodziewał, że kolosa przemieniającego planety na pył opanowały jakieś stwory rodem z najgorszego koszmaru.

Pierwsze spotkanie z panującą na statku atmosferą okazało się dość szokujące. Statek wyglądał jakby odwiedziła go co najmniej kilkukrotnie cała rodzina Charlesa M. Nieład, bałagan, krew na ścianach, niedziałające urządzenia, wariująca grawitacja, rozszczelnienie kadłuba. I nekromorfy.
Z paskudztwami można sobie radzić walką wręcz, choć jest to cholernie trudne. Gadziny są twarde, szybkie i zabójcze. Tak twarde, że najszybciej pozbyć się ich możemy dopiero po rozczłonkowaniu ich zmutowanych ciałek.
Stworów eliminujemy odcinając im kończyny, co jest bardzo fajnym pomysłem i wierzcie, że odrąbywanie rączek, nóżek i innych narośli szybko się nie nudzi . Do pomocy w usuwaniu przeciwników służy kilka futurystycznych gnatów, choć tak naprawdę nie powinienem tych urządzeń tak nazywać. Prawdę mówiąc walimy do wrogów korzystając z narzędzi fabrycznych. Kilka rodzajów pił, palnik, pistolet linowy, młot energetyczny. Wszystkie są naprawdę miłe w użyciu, i każdy znajdzie swój ulubiony.
Nie samym zabijaniem jednak człowiek żyje. Gra oferuje również kilka zagadek logicznych, zadań do wykonania, które nie nastręczają większych trudności, a stanowią bardzo miłe urozmaicenie. Wszystkie te wyzwania wkomponowują się w atmosferę gry, nie są dodane na siłę, co jest wielkim plusem.
Fabuła jest naprawdę nieźle przeprowadzona, napięcie wzrasta z każdym poziomem, czekają nas odwiedziny w naprawdę ciekawych miejscach, z których warto wymienić choćby spacer po zewnętrznym kadłubie statku, studni grawitacyjnej, mostku, sekcji hodowli roślin.
W trakcie gry czeka nas kilka zwrotów akcji, poza klaustrofobicznym uczuciem otoczenia przez kupę żelastwa i bandę potworów dodatkowo przyjdzie się nam zmierzyć z poczuciem podejrzeń i nieufności. Biegając po statku znajdujemy dzienniki różnych członków załogi obrazujące jak powoli całą jednostkę ogarniało zbiorowe szaleństwo. Klimatem strasznie przypomina klasyczne już filmy Obcy, Horyzont Zdarzeń, choć bardziej ten drugi.
Sterowanie na padzie jest bardzo przyjemne i nie przysparza wiele kłopotów. Oprawa graficzna osobiście mi odpowiadała, wywołując wszelkie możliwe wrażenia wymagane przy horrorze.
Zwróciłbym uwagę na strefę dźwiękową, która jest naprawdę niezła. Wszelkie piski, trzaski, skrzypnięcia, szepty, wycia, wystrzały, buczenie maszyn, pikanie komputerów i inne dźwięki środowiskowe są rewelacyjne, uaktywniają się w odpowiednich miejscach, żeby dodać grze klimatu.
Nie żałuję nawet minuty spędzonej przy Dead Space. Bawiłem się naprawdę dobrze, gra wciąga i ma w sobie coś takiego, że chcesz sprawdzać, co czeka cię za zakrętem.

Grałem na: XBox360